27.08.2012

analiza to zło

Myślę, że kiedyś życie było łatwiejsze, w świecie bez przesadnej wiedzy psychologicznej na własny i cudzy temat.
Uwielbiam smalk talk, lub coś co się mądrzej nazywa funkcją fatyczną języka. Kocham gadać ze sprzedawczyniami na targu o pierdołach, o tym dlaczego dynia i śliwki są w tym roku wcześniej i dlaczego to jest do dupy.
Uwielbiam rozmawiać o sposobach na nalewkę malinową o o tym jak prać białe skarpetki. I w dupie mam, że nie posiadam i nie zamierzam posiadać białych skarpetek.
Im dłużej żyję tym bardziej wierzę, że etykieta miała sens.
W świecie w którym każdy może zrzucić na Ciebie brzemię swojego nieudanego życia, a Ty masz obowiązek wysłuchać i współczuć, bo inaczej zostaniesz osądzona i skazana jako osoba NIEEMPATYCZNA.
I dlatego przypomnę mój ukochany od lat cytat:
"Aksjomaty są śmiertelne, polityka jest śmiertelna, poezja jest śmiertelna, dobre maniery są nieśmiertelne."
Stefan Themerson, Euklides był osłem
Jestem zmęczona problemami innych ludzi i ich świętym przekonaniem, że mam obowiązek im kibicować.
Otóż nie mam.
Albowiem ludziom, którzy, dopiero wtedy, kiedy wkurwią innych czują, że żyją  - mówię od razu -  nie jestem empatyczna.
I dlatego też z ulgą czytam felietony Magdaleny Samozwaniec o świecie, którego już nie ma, gdzie Hele, Mele po kryjomu rozluźniały gorsety, popalały papierosy i miały bluźniercze myśli,
 a jednocześnie porządnie zaplatały warkocze i grzecznie odzywały się do starszych.
To naprawdę ulga, gdy świat jest przewidywalny bo pewnych rzeczy po prostu nie wypada robić.
Swoją drogą niezwykła jest tak książka Samowzaniec, pełna szczegółów z różnych epok.
Samozwaniec była panienką na przełomie poprzednich stuleci, w dwudziestoleciu międzywojennym - młodą kobietą, a w Polsce Ludowej aktywną starszą panią.
A w dodatku książka jest napisana lekko i z wdziękiem, a nie każdy współczesny autor to potrafi

Tylko dla dziewcząt

Magdalena Samozwaniec

WAB

 








20 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. O!=świetny post. Też bym była za etykietą ale klnę jak szewc i mam białe skarpetki do biegania:D palenie co prawda rzuciłam ale bluźniercze myśli to ho ho ho.
      i nie wiem sama czy się łapię.
      mnie to najbardziej egoiści wkurwiają. naprawdę. i idioci jeszcze. i pzy nich tez nie jestem empatyczne

      Usuń
    2. biegam w różowych:))
      ale mnie wydjae, że dobre maniety nie polegają na tym, że się nie klnie i nie pali i nie miewa bluźnierczych myśli.
      Tylko na tym, że jest się uważnym na innych - nie?

      Usuń
    3. no tyż.
      ostatnio ze znajomymi dziewczynami gadałysmy, że z kulturą w ogóle nie halo jest. szczególnie nam się wydaje, że jednak wśród panów (najczęściej młodszych!), gdzie brak kultury zastepują słowami: chciałaś równouprawnienie to masz. I nie można niektórym wbić do łba, że jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Bo przeciez musiałby podstawy przyswoić. Och, jak mnie to irytuje!
      Wymówki na chamstwo są już przesadą, prawda?!

      Usuń
    4. prawda, prawda, ludzie są w ogóle wkurwiający i niewiele rozumieja

      Usuń
  2. Czytałam to w podstawówce i byłam zachwycona. Nie tylko Magdaleną Samozwaniec, ale też światem, gdzie istotne były "maniery" i "wypada". Przeczytałam wtedy też siłą rozpędu (bo ja się wkręcam i popadam w nałogi) całego Dołęgę - Mostowicza, Rodziewiczówną i "ABC dobrego wychowania" Gumowskiej. I to wcale nie jest zestawienie "od czapy". Bardzo chciałam być damą. A dobre maniery są jak gorset. Może fantastycznie wyglądać, ale jednak krępuje:). Mimo to wolę ludzi miłych, nawet jeśli nieszczerze, od tych szczerych aż boli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy ja uważam, że dobre maniery to nie gorset, tylko stan ducha.

      i kiedy jest zinternalizowany nie krępuje tylko pomaga żyć, oczywiście jeśli jest sztywny i narzuocny to na koncu jest mordobicie.

      Usuń
    2. Pru, Stan ducha w sytuacji , kiedy człowiek jest sam w domu i jak robi kolację, to sam sobie ładnie nakrywa do stołu a nie je na gazecie. Myślę, że takie płynące z głębi duszy dobre maniery rzadko występują w przyrodzie. Zawsze w jakimś stopniu są sztywne i narzucone.

      Usuń
    3. Przepraszam, jeśli moge sie wtrącić, to oglądając blogi kulinarne dosyć często jedzenie jest ukazywane na ściereczkach, w okolicy gazety właśnie bądź na roboczym, ciagle brudnym blacie, ale już z widelcem i nożem gotowe do spozycia:D
      To chyba jednak nowa moda, co?:)))

      Usuń
    4. Odwodnik ja to widzę zupełnie inaczej, i co więcej myślę, że one występują naprawdę często.
      Tylko, że ja nie pojmuję dobrych manier jako drobnomieszczańskiej cnoty, ale jako nauk i śpuścizny wielu pokoleń elit jak odnaleźć się w świecie, by wszyscy czuli się w nim komfortowo.
      Bo teoretycznie w ciamkaniu przy jedzeniu nie ma nic złego nie robimy tego, z pwoodu komfortu innych osób przy tym stole.

      Usuń
    5. Aga wtrącaj się, wtrącaj
      jest taka moda, byłam teraz w knajpie w Warszawie, na Powislu, która nazya się Sam i składa się z wielu przasnych stołów i taboretów.

      Usuń
    6. Pru, skoro widzisz to inaczej , widocznie można widzieć inaczej. Moim zdaniem "maniery" (jak sama nazwa wskazuje)nawet jeśli dobre, to taki obowiązujący wszystkich schemat zachowań. I jako taki zawsze jest narzucony z zewnątrz a nie wypływający ze stanu ducha. Dlatego porównałam do gorsetu. Ja gorsety lubię:)

      Usuń
    7. yyy ja chyba przestałam rozumieć, ale spróbuję jutro jeszcze raz:)

      Usuń
  3. U mnie na tapecie od wczoraj jest "Wielki Gatsby".Jedno zdanie z pierwszych kartek przykuło moją uwagę:
    "...poczucie fundamentalnych zasad przyzwoitości nie wszystkim przy urodzeniu jest równo dane...".
    Prawda. Niestety, nie jest. Czasami trafisz na wampira energetycznego i cholera, nijak wyminąć czy wyprzedzić.
    A Samozwaniec kocham od zawsze, dokładniej od "Marii i Magdaleny", którą znalazłam na strychu w wieku jedenastu lat.
    Wożę ją ze sobą wszędzie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo o to właśnie chodzi
      przywzoitość kolejne niemodne słowo.
      Marię i Magdalenę też kocham, zawsze jak zaczyna się sezon na bób myślę o JAsnorzewskiej

      Usuń
  4. 'Kiedy nie wiesz jak się zachować, zachowuj się przyzwoicie' - mnie natomiast to zdanie (Słonimskiego) w różnych sytuacjach życiowych unosiło się nad głową jak dymek (w sensie że komiksowy, a nie z głowoczaszki)
    Z tym, że obecnie granice przyzwoitości się rozdęły bardziej niż korpus trupa, co wypłynął po miesiącu, innymi słowy przyzwoitość stała się trudno definiowalnym słowem.

    O empatii nie mam nic do powiedzenia, straszny to obowiązek pff ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę tak, jestem przyzwoity, bo Ci nie nakopię, a przecież mogę.
      Ale zdecydowanie 'precz z empatią"

      Usuń
  5. Bardzo mądry post, dopiero teraz przeczytałam. Wiesz, nawet jak jesteś osobą pozytywną, szczęśliwą lub masz poprostu farta w życiu- to też ponosisz karę. Bo nie rozumiesz A MUSISZ! Jak czegoś nie rozumiesz- jesteś nienormalna. Doszłam do tego samego wniosku,etykieta była dobra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie, była dobra.
      Zresztą, żeby ją łamać z klasą, też trzeba ją znać

      Usuń