30.10.2012

Nekrolans

Zmarła Chustka.
Nie wiem, czy ją lubiłam, ale była dla mnie bardzo ważna.
Odwaga, z jaką mówiła o sobie. Zazdrościłam i podziwiałam. Przeczytałam jej bloga od pierwszego posta. Zmieniła mnie.
Ale...
Mój świat się nie zatrzymał z tego powodu. 
Wymieniłam z nią nawet kilka maili. Ale nie znałam jej. 
Zmarła niezwykła, młoda, piękna kobieta. 
Ale...
Jej śmierć jest ciosem dla bliskich. Nie dla mnie.
Śmierć - wydaje się, że to sacrum i nawet najtępszy osobnik się zatrzyma.
Ale nie.
Nawet na śmierci można się wylansować.
pamiętam katastrofę smoleńską, kiedy dość znana kiedyś blogerka popadła w rozpacz, bo kuzyn kuzyna zginął w samolocie z prezydentem .
Teraz rozpacza kolejnych kilkaset obcych.  Przy pomocy emotikonów, słabych wierszy,  linków do sentymentalnych piosnek na  youtubie.
Sorry, ale nie wierzę w szczerość tych emocji. 
Nie jestem koleją specjalistką od Chustki.
Nie wiem, nie znam się, mam własne kłopoty i za dużo wymagam od ludzi. 
I prawie na pewno ten post świadczy o tym, że jestem mało wrażliwa.  


43 komentarze:

  1. Nie sądzę byś była mało wrażliwa. Osobiście "wpisałam się" u Chustki ale bardziej traktując to jako wpis kondolencyjny. Nawet mi do głowy nie przyszło wklejać linku czy emotikonów.
    Jej śmierć zasmuca mnie szczególnie ze względu na Jasia. jestem matką i nie potrafię sobie nawet wyobrazić co czuła Chustka odchodząc.
    nie jesteś mało wrażliwa tylko normalna.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:)
      To wszystko co się dzieje wokół wzbudza we mnie głęboki niesmak

      Usuń
  2. mnie ta histeria mierzi od jakiegoś czasu.
    Przykro człowiekowi tak po ludzku.
    Pru, śniłaś mi się. Walczyłysmy z jakąś wodą. Ale w międzyczasie wino piłyśmy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za piciem wina jestem zawsze. Przybywaj

      Usuń
  3. A jak wycenić szczerość? Ja wierzę, że tym wszystkim nie było obojętne to, co czytali. Bo - mimo że Joanny nie znałam osobiście - żyłam od ponad roku obok jej umierania. I owszem, to nie mój ból, nie moja tragedia, ale mi przykro. Może tym, co wystawiają laurki, też przykro, a to, w jaki sposób to emitują, to ich komunikacja? Nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak się wycenia szczerość, wiem natomiast ze ludzie którzy tracą bliskich zazwyczaj nie mogą mówić o stracie bo to zbyt krępuje innych.
      Dlatego nie wierze w szczerość tych lzawych postów

      Usuń
    2. Ale to internet, nie? Czy w internecie ktoś się krępuje tym, co pomyślą inni?

      Usuń
    3. Ja nie uważam, że interent jakoś szczególnie się różni od reala.
      Myślę, że są tacy co się krępują

      Usuń
    4. Ja zakładam, że każdy jednak realizuje swoje potrzeby. Nie dotknęła mnie strata tak bolesna jak Ciebie, nie umiem wczuć się w Twoje uczucia. Zakładam, że milczenie może być sposobem na przejście przez to. Może dla innych nie, nie wiem.

      Ale ja ogólnie jestem z frakcji, która nie zabrania innym kupować żółtych Ecco ani nie sugeruje innych.

      Usuń
    5. Internet dość mocno różni się od reala właśnie poziomem szczerości. Wystarczy poczytać różne fora, na których ludzie piszą do innych rzeczy, których nie powiedzieliby w oczy, bo dostaliby w mordę. Co do bólu po stracie, jedni milczą, inni przeciwnie. Ja gadałam na prawo i lewo bezczelnie nie przejmując się ewentualnym skrępowaniem otoczenia. Tak, jak napisała Zuzanka "Joanny nie znałam osobiście - żyłam od ponad roku obok jej umierania. I owszem, to nie mój ból, nie moja tragedia, ale mi przykro". I szczerze nie wpisuję się z kondolencjami, bo nie mam takiej potrzeby. Ale wierzę, że większości z tych, co się wpisują też jest przykro. Tu i teraz. Być może za dwa tygodnie nie będą już o tym myśleć, ale teraz szczerze współczują, choć niekiedy z pewną dozą egzaltacji.

      Usuń
    6. Nieno macie rację dziewczyny, oczywiście. Ja wierzę, że wielu osobom jest przykro. Zupełnie serio. Mnie też zresztą jest przykro.
      Hej Nielot tak w ogóle:)

      Usuń
    7. Przeczytałam jeszcze raz, co napisałaś w notce. I po przemyśleniu jednak się zgadzam bardziej. Widzę nekrolans, zamiast tego wolałabym, żeby troskliwe panie przytuliły swoje dzieci, a nie wchodziły w życie cudzych.

      Pru, kiedy przyjeżdżasz do Poznania?

      Usuń
    8. Jak przyjade to się na pewno zalemlduję ;)

      Usuń
  4. To cholernie nie na miejscu, takie wyznanie. A dlaczego nie? cala masa ludzi szanowala Chustke i teraz w wirtualnym swiecie (tam, gdzie ja poznali) po niej placze. Co jest w tym zlego? Dlaczego Nekrolans? To zwykly odruch i konsekwencja narodzin Chustki oraz smierci wlasnie w necie. Przeciez to bylo wiadome, ze tak sie wlasnie stanie i Ty jestes zaskoczona? Negowanie tego wszystkiego w takiej chwili jest histeryczna checia zwrocenia uwagi na siebie. proponuje pojsc pod grob nieznanego zolnieza i tam manifestowac, bo przeciez ich nie znalismy i skad te kwiaty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co cię powstrzymuje przed podpisaniem twoich wynurzen

      Usuń
    2. Ale o jaki podpis tu chodzi. Kobieto, ogarnij sie. To jest teraz nawazniejsze?

      Usuń
    3. @anonim : no wlasnie pokazujesz tutaj co jest "histeryczna checia zwrocenia uwagi na siebie". Natomiast grobu nieznanego zolnieZa(!) nie mamy tu we Wroclawiu.

      Zas co do nekrolansu- bardzo dobre okreslenie. zajrzalam z ciekawosci i zamarlam- reality show rozpetany przez osoby, ktore od paru dni nie mialy nic do roboty tylko pisanie glupot w przestrzen? jesli ktos dla nas wazny, nawet nieznany, odchodzi to osoba na poziomie przezywa to troszke powazniej i mniej na pokaz, bez publikowania "zniczykow" i "lzawych" emotikonow. no ale to tylko moje zdanie o nekrolansie. a tymczasem na solnym pada deszcz.

      Usuń
    4. M lepiej nie zaglądaj. Niesmak gwarantowany

      Usuń
  5. Tydzień temu zginął syn moich znajomych,młody chłopak 31 lat,miał całe życie przed sobą...jest mi żal,zwyczajnie po ludzku ,chustki też mi żal.też zwyczajnie po ludzku..wkurza mnie tylko ,być może nie słusznie ,/dopiero teraz zabrałam sie za czytanie dalszego archiwum/inaczej bym to rozegała jeśli chodzi o opieke nad Jaśkiem..proszę wybacz jeśli coś źle napisałam ale dopiero się wgryzam w "chustkę"... czytałam ja ale te ataki na nią trochę mnie zniechęciły,wypadałoby napisać a weźcie się sie od niej odpierdo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem słowo. Odpierdolcie się jest jak najbardziej na miejscu.
      W sumie nie wiem, co mnie bardziej zniesmaczylo ataki, czy te dramatyczne żale


      Szkoda
      chustka była pełna życia nawet po śmierci ma wiecej życia niż wiele wiąże oddychajcych osób

      Usuń
  6. Zgadzam się z Tobą, Pru.
    Żenuje mnie cyrk żałobny po jej odejściu, te wszystkie świeczuszki i wierszyki oraz patetyczne kondolencje.
    Była kiedyś w kulturze taka fucha, która nazywała się "płaczka". Taka płaczka musiała przyjść na pogrzeb, siąść przy trumnie i zwodzić - bez względu na to czy znała i była blisko ze zmarłym czy nie.
    Te wszystkie słodkopierdzące wpisy teraz u Chustki przywodzą mi na myśl właśnie płaczki. A jak się jeszcze między sobą żrą o to która lepiej wyraża swoje zbolałe uczucia, to wręcz hieny cmentarne.
    Nie znałam osobiście Aśki. Czytałam tylko jej bloga. Pamiętam, jak dystansowała się od takich zachowań. Dosadnie. I pamiętam, że bywała mocna w słowach.
    Była tylko człowiekiem, jak my wszyscy.
    A my znaliśmy - w większości - tylko jej internetowy wizerunek.
    Szkoda, że Jasiek stracił Matkę. Szkoda, że Piotr żonę, Babcia B. córkę.
    To jest ich dramat. Nie jakichś paniuś, które teraz pretendują do pierwszych zbolałych.
    Takich dramatów dzieje się codziennie wiele, nie w światłach fleszy. Nie ujmuję tutaj wagi sprawie, ale mówię, że to nie mój dramat. Mogę tylko zatrzymać się nad tym jak nad kolejnym odejściem kogoś o kim niewiele wiedziałam. Ogólnie szkoda. Jednak - bez przesady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jak miło, że ktoś rozumie,, to co napisałam,
      Straciłam dwie najważniejsze dla mnie osoby z powodu raka. Córkę i Tatę.
      Zamiast egzaltowanych wierszyków, wolałabym, żeby ktoś ze mną normalnie rozmawiał, a nie traktował mnie jak trędowatą.
      Własnie z powodu osobistych przeżyć wkurwia mnie to wszystko. Obłuda i hipokryzja jak dla mnie.
      Ile z tych osób ma odwagę trzymać za rękę kogoś kto stracił najważniejszą osobę i nie zachwycać się własną wrażliwością

      Usuń
    2. Wiem dokładnie co miałaś na myśli pisząc ten post, wiem o co ci chodzi. Straciłam tatę z powodu raka i tak samo wierszyki czy wypruwanie złotych myśli na ten temat- nie potrafię. Jedyne co umiem to napisać po kim mój syn ma imię. I nie wierze w zbiorowe ''tak mi przykro''- nie mówię że są nie szczere,ale to nie robi na mnie wrażenia,tak jak ci wszyscy co kochają tak mocno zwierzaczki, że sa przeciw zabijaniu pająka i się tym szczycą. Bo przecież wtedy wyglada się lepiej. Ktoś kiedyś powiedział:'' Pomiędzy słowami, pomiędzy projekcją a rzeczywistością jest wszechświat.''pozdrawiam.

      Usuń
    3. Jakie prawdziewe zdanie.
      Myślę, jeszcze o tym, dlaczego nie umiemy mówić o stracie?
      Ja mam takie doświadczenie, albo zapadała krępująca cisza i następowała szybka zmiana tematu.
      Albo łzawe użalanie się
      Mam alergię.

      Usuń
    4. Może dlatego nie umiemy, bo wypieramy to z siebie? Myślę, że coś w tym jest...taka obronny mechanizm organizmu, psychiki. jedni wylewają codziennie z siebie drudzy unikają. Też mam takie doświadczenie.

      Usuń
    5. Rozumiem, że to dla innych trudne. Nawet słuchanie. Ale pewnego dnia postanowiłam, że nie będę udawać, że nikogo nie straciłam, bo ktoś może się z tego powodu gorzej poczuć.
      Ma udawać, że moich bliskich nie było?
      i za to jestem naprawdę wdzięczna Chustce. Że dzięki niej zrozumiałam, że choroba to też życie.

      Usuń
    6. Kiedy wiemy, że coś jest dla nas za trudne, to nie deklarujmy, że będziemy wspierać. Przecież mowa o dorosłych ludziach, którzy powinni mierzyć siły na zamiary.
      Nikt nie ma obowiązku być. Ale odrobina odpowiedzialności za swoje deklaracje by się przydała.

      Usuń
  7. Witajcie ponownie.
    Przepraszam, że się wcześniej nie przedstawiłam, co niniejszym teraz...
    Cieszę się, że się zrozumiałyśmy.

    Właśnie - to może zrozumieć ktoś kto wie z autopsji, jak to jest. I dlatego również ja mam alergię na takie zachowania. Pracuję z ludźmi odchodzącymi, jestem z nimi na co dzień. To nie jest szybki, szpitalny kontakt, to są miesiące, w sporadycznych przypadkach lata i wytworzona więź jest bardzo intymna i bliska, że nie obawiam się jej nazwać rodzinną, przyjacielską i absolutnie prywatną, a przy tym komfortowo dla obu stron zdystansowaną.
    A jednak nie ośmieliłabym się wychodzić przed szereg ze swoimi uczuciami, dla mnie to jest kompletny nietakt.

    A po drugiej strony tego "zrozumienia" są ludzie, którzy w pewien sposób "podglądają" cudze tragedie jak "modę na sukces" i tracą pokorę usiłując zabłysnąć na tle cudzego nieszczęścia.

    Monika, piękny cytat. Skąd to?

    Pozdrawiam Was

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie pamiętam kogo ten cytat, nie zapisałam i poszło w zapomnienie:(
      a ciągnąc temat..to uważam, że gdy doświadczy sie straty tylko ten człowiek wie jak dla niego okrutnie czas stoi w miejscu tygodniami i miesiącami nie mówiąc już nawet o tym co sie czuje, może dlatego wkurza takie czyjeś ''po ludzku mi przykro'' po czym ten ktoś biegnie dalej swoim torem. I nie chodzi o to że nie ma prawa- ma jak najbardziej, ale te nadwyraz współczucia są ...takie troche bez wyrazu. Nie wiem czy dobrze wytłumaczylam o co mi chodzi..

      Usuń
  8. Bo jest takie puste, prawda? Tu słyszysz: "jak bardzo współczuję... serce pęka" a wiesz dobrze, że nikomu nic nie pęka, tylko pękło Tobie. Czas nie stanął w miejscu nikomu innemu.
    Też to znam. Myślę, że rozumiem. Tylko myślę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd to wszystko tak dobrze znasz Laki?

      Usuń
    2. Z doświadczenia, Pru. Trochę bliskich już mam po tamtej stronie.

      Usuń
  9. Rozdzwięk zrozumienia pojęcia straty myśle widać też gdy ''to się staje''- wszyscy chcą cię wspierać, pomagać w szale pogrzeby itp człowiek jak w amoku dzielny stara sie lub mniej a prawda jest taka, że dramat zaczyna się gdy wszyscy rozejdą sie do domów, mija czas i wtedy człowiek pęka- bo nagle trzeba żyć dalej, tylko nie ma się recepty jak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcą, ale nie wszyscy potrafią. I o to się rozbija całe wsparcie po stracie. To miałam na myśli pisząc, że nikomu poza najbliższymi czas nie staje w miejscu.
      Jak się stanie to właśnie - jest masa dobrej woli i wielkich słów, a po roku już mało kto w rocznicę zadzwoni z propozycją wspólnego odwiedzenia grobu lub pogadania. Jak już pogadać to byle nie o zmarłym. Co ja mówię - po roku. Wiemy, że to się dzieje zaraz po pogrzebie tak naprawdę.
      A człowiek budzi się z mechanicznego amoku kilka tygodni lub dni po pogrzebie i zaczyna się czarna dziura. Telefon milczy, nikt nie chodzi po domu, a wszystko przypomina. I szału można dostać.

      Usuń
    2. Ciarki mnie przechodzą, jak czytam co piszecie dziewczyny.
      O to mi właśnie chodzi, najpierw żale, łkanie, a potem budzisz się pewnego dnia w pustce.
      I nie ma kogoś kto pójdzie z Tobą na zakupy, bo towarzystwo osoby w żałobie jest takie obciążające.
      Ale najgorsze było to, że czasem człowiek mimo wszystko ma chwile normalnego życia, kiedy zapomina na chwilę, co się stało.
      Kiedyś się roześmiałam i napotkałam potępiający wzrok. Jak mogę się śmiać w takiej sytuacji.

      Usuń
    3. Kiedyś mnie spytano jak to jest stracić kogoś najdroższego. Długo szukałam odpowiedzi, czegoś, co nei zabrzmi banalnie a jednocześnie choć troszkę naświetli..i natknęłam się też na cytat w książce ''Man and boy'' ..'' strata osoby pozostawia po sobie czarną dziurę, w samym środku twojego życia. Tylko, że ta czarna dziura nie ma rozmiaru człowieka, a całego świata''..ale tego nie da sie zrozumieć, zawsze powtarzam,że gdybym miała wroga, to nawet jemu nie życzyłabym takiego doswiadczenia..

      Usuń
    4. Ja zawsze gdy jestem do końca z kimś po wyjściu z pracy wrzucam na full ciężką muzykę w aucie, może być nawet jakieś umcy umcy, którego normalnie nie słucham i najzwyczajniej się drę (śpiewem to ciężko nazwać, bo cel jest inny). Jakby to umcy umcy miało sprawić, że mój pancerz obity szczelnie czyimś cierpieniem popęka i odpadnie.

      Jak możesz się śmiać? Cóż. A dlaczego nie? Ten ktoś jeszcze nie wiedział, jak to jest i ma niezdrowe wyobrażenia.

      Usuń
    5. no kiedy czyta się te posty u Chustki - to właśnie mam wrażenie, że ludzie mają receptę na wszystko. I wszystko wiedzą najlepiej na świecie.
      Mam nadzieję, że będziesz tu zaglądała, czuję się fajnie, kiedy czytam, co piszesz:)

      Usuń
    6. Dziękuję, Pru. Będę :)

      Usuń
  10. Ja potępiający wzrok napotkałam gdyż nie nosiłam sie w czerni. Jakby ktoś się zatrzymał i choć na chwile pomyślał...że w tym całym padole kawałków twojego serca, nie jest sie czasem w stanie jeszcze na zewnątrz ubrać w czerń, ze to już totalnie przerasta kogoś..

    OdpowiedzUsuń
  11. Bo wiesz Monika, pozory są najważniejsze:D
    Czerń, obietnica modlitwy i teksty o aniołku.
    Ciekawa jestem swoją drogą, czy Ci wszyscy, którzy tak hojnie szafowali obietnicą modlitwy faktycznie, zmówili choć jedną zdrowaśkę

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie zostawiłam smutnego komcia pod wpisem u Chustki. Nie znałam Jej i chociaż w środku czuję pomieszanie żalu, złości, poczucia niesprawiedliwości i ulgi - jak napisał to nie mąż - bo to była bardzo trudna droga, to to wszystko jest zbyt intymne... śmierć jest intymna, trzeba to uszanować.

    A teraz dzikie tłumy 'przyjaciół' wszelkich tłuką się nad grobem w walce o lajki, rację, 'prawdę' i cholera wie co jeszcze.
    Gdyby to dotyczyło bliskiej mi osoby najchętniej chciałabym móc wyciągnąć wtyczkę z kontaktu i odłączyć to całe cholerstwo.

    To tyle i aż tyle w tym temacie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu już naprawdę nie ma nic do dodania. Nie ma sensu nawet tego komentować

      Usuń