05.06.2013

Próbuję obgadać sąsiadów, ale brakuje mi energii

SPT przeżywa kryzys twórczy i to źle wróży blogosferze:P
I ja ją rozumiem, bo też się gryzę w język, bo jeszcze ktoś się domyśli, że to o nim napisałam "ten durny cep".
A potem przypomniałam sobie,  co mi się podobało najbardziej w dawnych blogach SPT.
To, że w dupie to miała co inni myślą. Waliła z grubej rury.
I na cześć SPT i starych dobrych czasów napiszę o moich sąsiadach.
I pierdolę, czy przeczytają.
Moi sąsiedzi mają trzypokojowe mieszkanie.
Przez dwa lata żyli w jednym pokoju, najmniejszym, bo w dwóch pozostałych była tylko wylewka.
Nie wiem, czy nie mieli pieniędzy na podłogę, czy wylewka musiała PORZĄDNIE wyschnąć.
Z dwóch trzecich mieszkania nie korzystali.
Teraz kupili sobie wypasione dwa samochody.
Choć na książki, płyty ich nie stać, a jedzenie kupują śmieciowe w Lidlu.
Natomiast stało się tak, że ktoś im przejechał po tych autach gwoździem i przysięgam, to nie byłam ja:)
I dramat jest straszny, śledztwo na całą ulicę.
I przedtem mnie wkurzali, ale teraz zaczęłam im współczuć.
W jakim oni żyją strasznym więzieniu.
 Jak muszą stać w oknie i pilnować tych aut.
I co tydzień jeździć do myjni, żeby zawsze lśniły.
I gnieździć się w najmniejszym pokoju, żeby ...
No nie wiem dlaczego się gnieździli...
I nie mieć kasy na książkę i dobry obiad w knajpie.
Panie premierze jak żyć??



24 komentarze:

  1. To nie byłam też ja z tym gwoździem, ale Bóg mi świadkiem, że tydzień temu gdy szłam na spacer z siostrzeńcem CHODNIKIEM i palant jeden z drugim swoim pięknym nowym samochodem zastawił CAŁY chodnik, to gdybym miała jakikolwiek przedmiot rysujący to bym to zrobiła. Żeby ich samochody sobie stały spokojnie na chodniku ja musiałam z trzytygodniowym maluchem popierdalać ruchliwą ulicą. Więc może sąsiedzi na drodze swych samochodów spotkali taką wredną sukę z odpowiednimi przyrządami jak ja:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że jakoś źle nie życzę tym co tak sprawnie posłużyli się owym przedmiotem rysującym:)
      Zawsze to dla moich sąsiadów okazja do rozwoju duchowego, czyż nie?

      Usuń
  2. Się napraszali, to mają! Jak ja nie cierpię takich nowobogackich, Jezuuu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem małostkowa i okropna, ale ja też:)

      Usuń
  3. cholera. mam dobre auto przejechane gwoździem i żarcie głównie z lidla. mój kryzys siegnął zenitu. przechodząc w egzystencjonalny ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od moich sąsiadów różnisz się przede wszystkim tym, że Ciebie lubię, a ich nie znoszę:)
      Poza tym Ty jeździsz na wakacje, a oni nie.
      Chodzisz do knajp, nie gnieździsz się w jednym pokoju, mam dalej wyliczać?
      Jeszcze Ci do nich sporo brakuje:P
      Ale jak chcesz aspirować to chętnie udzielę bardziej szczegółowych informacji.

      Usuń
    2. sadzę że ten pierwszy argument jest i tak najbardziej istotny :)))

      (lidl ma śmieciowe jedzenie? mnie się ono całkiem ok wydaje. i często jest dużo świeższe - obrót - niż złogi zalegające np w mojej miejscowej almie. ale pytam. masz jakieś konkretne dane na ten temat czy to tylko opinia nie poparta? )

      Usuń
    3. Mnie raczej chodzi o to, co się kupuje w Lidlu. Sama tam kupuję łososia z którego w zimie namiętnie robiłam tatar, jadłam surowego i nawet niestrawności nie miałam. Warzywa kupuję. I wino. i wiele innych rzeczy.
      Napisałam śmieciowe, bo oni kupują najtańsze jedzenie tam, zresztą gdzie indziej też. W tym sensie śmieciowe, że tanie i niezdrowe, a nie dlatego, że z Lidla. W Almie też by kupowali śmieciowe.

      Usuń
    4. no to mnie uspokoiłaś :) w Lidlu jest parę spraw, które kocham szczerze i których gdzie indziej nie ma. np taki serek z orzechami włoskimi. albo jedna długa sucha kiełbasa. ale ja dla odmiany wina z lidla nie lubię. mam swoje qrcze typy i one są poza lidlem czego serdecznie żałuję ;)))

      Usuń
    5. Te niemieckie wina reńskie są tanie jak barszcz a z wodą gazowaną i lodem w lecie. Uwielbiam je.
      Jeśli jeszcze kiedyś będzie jakieś lato...

      Usuń
    6. mam nowy taras! wypróbuję reńskie :) (ja się kocham we włoskich winach. i jednym takim argetyńskim. zobaczymy jak niemieckie :)

      Usuń
    7. Niemieckie reńskie, są naprawdę fajne. Choć najlepsze białe, to alzacki gewurztraminer.
      To z lidla jest oczywiście przaśne, ale umówmy się, za tę cenę:))
      Da się z nim żyć.

      Usuń
  4. cóz, ja tez lubię Lidla. Nie,że śmieciowe z Lidla ale kilka pozycji bardzo:)
    Sąsiadów nie rozumiem, ale ja nie mam wypasionego samochodu. Mam za to taras na reńskie i dwie nowe pary zajebistych okularów!
    a w planie na popołudnie zmiksuję truskawki z miętą, i winem musującym typu cava i będę sie delektować latem:)może nawet dosłodzę cukrem trzcinowym, a co:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z truskawkami mówisz:) To jest myśl.
      Tylko gdzie te truskawki???

      Usuń
    2. U mnie, kobiałka za dychacza:)))

      Fajny Amsterdam nie? Jakby co, to znam miejsce gdzie parkuje się auto za free w samym centrum:)

      Usuń
    3. Amsterdam boski, jakoś nigdy nie wcześniej nie wpadałam by tam pojechać. Z parkowaniem to już trochę późno, ale napisz gdzie.
      My zostawiliśmy auto przy jakimś cebtrum handlowym. Tylko 8 euro za dobę i jeszcze bilet na komunikację miejską w pakiecie:)

      Usuń
    4. Po taniości ten parking.
      Gratisowo jest przy Shellu, przy ich głównej siedzibie. Po zakończeniu strefy są miejsca darmowe. Stamtąd masz taksówkę wodną do dworca głównego i jesteś w centrum:)
      Byłm tam ze 3 razy ale nadal lubię. Ostatnio spędziliśmy tam 1,5 tygodnia w świeta, ale to już za długo jak na którys raz.
      i uwielbiam tam biegać.

      Usuń
    5. tym razem potraktowaliśmy Amsterdam jako bazę wypadową. Stamtąd wszędzie jest blisko:) powłóczyliśmy się po wsiach i miastach. I mam jedno ważne spostrzeżenie na przyszłośc dla siebie: nigdy więcej do Brukseli.
      To byłam ja:)

      Usuń
    6. Pojechaliśmy poszukać miejsc poza strefą, ale trafilśmy na jakieś nigdzie nigdzie i olaliśmy.
      Z parke and ride mieliśmy tramwaj prosto pod dom, a cena żadna, więc dłużej nie kombinowaliśmy.
      Byliśmy jeszcze w jakiejś miejscowości nadmorskiej pod Haarlemem, ale strasznie pizgało. Najwięcej czasu spędziliśmy pijąc piwo nad kanałkiem i gapiąc się na ludzi, ale zdaje się robią to tylko żule:)
      I jeżdżąc rowerami po różnych miejscach, a w przerwach pijąc piwo i gapiąc się na ludzi.
      A co Ci zrobiła Bruksela?
      Przyznaję nudne miasto, ale żarcie boskie.

      Usuń
    7. wkurwiła mnie Bruksela. Wszystkim, od wjazdu do niej począwszy, hałasem, bałaganem,brakiem kultury, trabieniem non stop kurwa, wszystkim po kolei.

      Po Haarlemie się tez szwędalismy i uważam, że to bardzo fajne miasteczko jest. Podobało mi się tam bardziej niż np. w Delft.
      Z tymi żulami to jakiś kit musi być, bo tez się tym zajmowaliśmy:)

      Usuń
    8. No wychodzi na to, że żule i Polacy:DDD
      My byliśmy w Zaandvort. Widziałaś te koszmarnie drogie chałupy kryte strzechą?

      Usuń
  5. jakoś tak mi się skojarzyło: http://www.youtube.com/watch?v=JzPOt6m95k0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skojarzyło Cię fajnie, ale ja nie o tym.
      Właśnie wróciliśmy z Amsterdamu.
      I mówię CI Maryśka - to jest TWOJE miasto.
      Szczegóły soon

      Usuń