16.05.2013

Po co komu rodzina?

Ostatnie określenie jakiego można użyć w kontekście mojego macierzyństwa jest przymiotnik "opiekuńcza".
Lubię moje dzieci, cenię, kocham, nawet podziwiam, ale marzę o tym, by wyprowadziły się z domu.
Jestem szczęśliwa, kiedy idą na imprezę z której wracają nad ranem.
Czuję się bosko, gdy wyjeżdżają na wakacje.
Coraz mniej rozumiem ideę rodziny.
 To znaczy, rozumiem że miała sens, kiedy trzeba było walczyć o ogień.
Ale teraz?
Współcześnie dzieci mieszkają z rodzicami zdecydowanie zbyt długo.
I to moje silne przekonanie nie ma nic wspólnego z syfem, jaki zostawili w kuchni realizując swoje pasje kucharskie.
Ani z moim PMS-em.


15 komentarzy:

  1. Może to taki etap? W sensie, jakbyś nie miała, nie przeszłabyś do siebie dzisiejszej. Teraz masz etap "odchowałam, niech rozwijają skrzydła"; to chyba całkiem normalne.

    Trochę zazdr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla jednych normalne, dla drugich mniej. Mam takie koleżanki, które mieszkają z dziećmi po studiach i wcale nie dlatego, że muszą.
      Raczej chcą.
      Chyba bym sobie w łeb strzeliła.

      Usuń
  2. mamy podobne podejście do dzieci. które się podobnie uwypukla w sprzyjających warunkach ;)))

    myśle, ze jak ma się swoje zycie ciekawe to w sposób naturalny chce się aby i dzieci miały swoje. co to za radość z matka do usrania mieszkac? :) (z całym szacunkiem dla mojej ;))) co jeszcze wiatr dymu z rury wydechowej nie rozwial jak się wyoprowadzilam a ona już przerabiala mój pokój na swoją sypialenke ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam już plany przerobienia pokoju starszego na gabinet:)
      Konkretne plany:)

      Usuń
  3. Jezu jak ja Ciebie rozumiem. Nie powinnam się wypowiadać w ogóle bo Młoda mieszka juz poza domem wpada na weekendy i wakacje. Mąż pracuje poza domem więc NARESZCIE mam czas dla siebie. Tylko i wyłącznie(poza praca oczywiście)i teraz tez coraz mniej rozumiem ideę rodziny. I żeby nie było kocham w całości moją rodzinę i kocham ten czas, który nastał dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocham moją rodzinę, nawet bardzo,
      ALe nie muszę moich dzieci widywać codziennie.
      NAwet lubię z nimi rozmawiać, spędzać czas etc.
      JA myślę, że to biologiczne. W pewnym momencie zwierzęta wypieprzają zwierzaki z gniazda.
      Bo się robi mało miejsca - ja tak mam.

      Usuń
  4. Tez czekam na wyprowadzkę Młodego. Szczególnie, że od pół roku jest u mnie bez dnia przerwy na wizytę u OMD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O współczuję.
      Może pomóż im się pogodzić:) Bo zwariujesz:)

      Usuń
    2. Pogodzili się. Niestety z nieznanych mi powodów dziecko uznało, że woli być na stałe u mnie. Złośliwy bachor

      Usuń
    3. Podłość ludzka nie zna granic. Musisz natychmiast coś z tym zrobić. Bo jak się za dobrze poczuje to zechce zostać na studia w rodzinnym mieście:)

      Usuń
  5. Rozumiem, chociaż to nie jest tak, że nie mogę się doczekać kiedy się Lolka wyprowadzi. Rozumiem, bo etap "opiekuńcza" zakończyłam wraz z małżeństwem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opiekuńczoność jest stanowcza przereklamowana:)

      Usuń
  6. Jak się moja w tamtym roku wyprowadziła/studia/to na początku było mi dziwnie..a teraz jesooooo jak mi dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kudłaty ma 3,5 roku a ja już marzę, żeby pojechał na studia do Paryża.
    W sumie to smutne, że nawet w tej dziedzinie nie jestem wyjątkowa ;)

    OdpowiedzUsuń