31.05.2012

pin i zielone proszę



Udręki pewnej kasjerki - Anna Sam
Zawsze mnie ciekawiło, jak się czuje kasjerka, która milion razy dziennie mówi: "PIN i zielone proszę".
Czy przebywa w niebotycznym wkurwie, czy jest to rodzaj medytacji. 
Raz nawet zapytałam o to jedną sympatyczną dziewczynę z Empiku, ale rzuciła mi takie spojrzenie, że natychmiast jej obiecałam, że już nigdy nie zadam jej żadnego pytania.
Więc w sumie nie wiem.
Anna Sam to Francuzka, kiedy pisała tę książkę 30-latka z dyplomem uniwersyteckim z literatury i ośmioma latami spędzonymi za kasą w supermarkecie. Można się pociąć - prawda?
A przy najmniej nienawidzić ludzkość. 
I tak się też stało. 
Z książki Anny Sam natychmiast dowiedziałam się, że kasjerki nie lubią jak się gada przez komórkę - więc już tego nie robię.
Dowiedziałam się też, że kasjerki en masse nienawidzą klientów.
Anna Sam już nie musi, bo dzięki tej książeczce stała się Pisarką i przestała pracować na kasie. 
Ja pozostałam z poczuciem, że za każdym razem w supermarkecie ledwo uchodzę z życiem.
A książkę czyta się w dwie godziny.
Jak sobie pomyślę, że to podsumowanie 8 lat życia robi mi się smutno.
Mam jednak nadzieję, że Anna S. ma prawdziwy talent literacki i nie wróci do Auchan

4 komentarze:

  1. Auchan nie jest takie złe. Bycie kasjerką w Żabce, może zabić każdy talent literacki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry:) Albo obudzić silną motywację≤ żeby się stamtąd wyrwać:)

      Usuń
  2. Pracowałam kiedyś "na taśmie" w przetwórni jabłek. Przez osiem godzin obserwowałam przejeżdżające butelki na różnym etapie produkcji. Najciekawiej było na stanowisku, na którym wyjeżdżały z maszyny myjącej. Najciekawiej, bo za plecami stał kontener, do którego trzeba było wyrzucać butelki niedomyte.
    Praca kasjerki przy tym wydaje się pasjonująca.

    OdpowiedzUsuń