21.07.2013

bez ładu

Miałam gości. Przez trzy tygodnie.
I powiedzmy sobie to otwarcie, nawet na dużej przestrzeni, nawet ludzie, których uwielbiamy i którzy są mało kłopotliwi,
zaczynają lekko DRAŻNIĆ.
Powiedziałabym, że to atawizm, ale przecież kiedyś, w tych jaskiniach, wszyscy byli na kupie i jakoś dawali radę.
Więc atawizm - nie.
Pewnie jestem po prostu niegościnna:)

Ale w związku z wizytą mam refleksję.
Goście byli zza granicy, zza dalekiej granicy i byli niezwykle życzliwi światu.
Ale tak szczerze, z serca, nie przez zaciśnięte zęby.
Po prostu taką mieli konstrukcję: raczej widzieli to, co dobre, niż to co złe.
Trochę mi przypominali famy .
Famy jak wiadomo, specjalnie  mądre nie były, a moi gości i owszem.
Mądrzy i dobrzy.
Zawsze myślałam, że to się wyklucza, że jak człowiek jest przenikliwy to musi z czasem stać się cyniczny.
I bezgraniczna ufność w ludzi kojarzyła się mi się raczej z lekkim ograniczeniem umysłowym.
 Może to jest ten kolejny etap, po cynizmie, wraca nadzieja.
Ale nadzieje, też nie były specjalnie inteligentne:(

Dalej jestem zmęczona, co widać po powyższej notce.
A wakacje daleko na horyzoncie.
I w związku z wakacjami pytanie mam:
Czy jest sens jechać do Hiszpanii w listopadzie?
Raczej interesuje mnie gapienie się na ludzi, dobre jedzenie i wino niż plaża.
Ale nie chcę, żeby było zimno.







12 komentarzy:

  1. fajni ludzie muszą to być:)
    osobiście do dwóch tygodni wytrzymuję na maksa. z fajnymi ludźmi.
    a jak Ty sie gościłaś to zapisałam się na dwa biegi, jeden całkiem ciekawy bo półmaraton:)
    wchodzisz w to?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i wchodzę, ale jakieś szczegóły?

      Usuń
    2. Madera w listopadzie też jest ciepła:)

      Półmaraton w Berlinie w marcu już są zapisy:)

      Usuń
    3. To podeślij mi linka, pliz

      Usuń
    4. proszę:)
      http://www.berliner-halbmarathon.de/

      Usuń
    5. myśle, ale dziś mam kaca

      Usuń
  2. Jak ma być ciepło, dobre jedzenie i wino to czemu nie Grecja? Taka Rodos na przykład - polecam, byłam, miód i wino piłam, było bosko. I wcale nie byłam na plaży.
    A do Hiszpanii mam jakiś uraz. Też byłam, na Gran Canaria dokładnie. Najgorsze wakacje mojego życia z uwagi na obsługę hotelową. I nie bawiło mnie już nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale byłaś na Rodos w listopadzie? Może to jest jakaś myśl?
      Byłam na Fuerte i było naprawdę OK, ale to był październik

      Usuń
    2. Nie, ale wiem od tubylców, że w listopadzie/grudniu to oni tam mają ok. 20 stopni. I co najważniejsze - tam niemal wcale nie pada, a jeśli już to niezmiernie rzadko. Skały, piachy i palmy dookoła :) A do zwiedzania masę fajnych miejsc: Muzeum Archeologiczne w stolicy wyspy, starówka, Lindos - wypożyczyłam samochód i objechałam całą wyspę. Groszowy temat. Tylko nie wypożyczaj w hotelu, jakby co. Zazwyczaj "tuż za rogiem" wypożyczysz za 1/2 ceny. Wypożyczalni jest masa. Aha - no i zapominamy o kartach płatniczych :) Taka uroda Grecji. Wszędzie gotówka i tylko gotówka. A rachunki z supermarketu wyglądają jak obłędne jaja z księgowości - ostatecznie płacisz za tajemnicze coś pomimo, że towary mają swoją nazwę :)
      Ale jedzenie - miodzio, naprawdę. I wina, i spacery po starówce wieczorami. Cudo, krótko mówiąc. I Grecy - cudowni, pozytywni, południowcy.

      Usuń
    3. brzmi bosko:)) W sumie nie byłam w Grecji, tylko dwa razy na Cyprze. Raz kiedy jeszcze był grecki i drugi kiedy stał się samodzielny i samorządny:)
      TYlko czy w listopadzie latają tam low costy?

      Usuń
  3. Nie mam pojęcia, jak wyglądają ceny połączeń z Polski, bo mieszkam w Norwegii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) Norwegia jest boska zazdroszczę. Zwłaszcza dziś:)
      Byłam w Oslo, ale w grudniu. A chętnie wybrałabym się latem.

      Usuń