23.06.2013

Życie chwilowo mnie przerasta

Najchętniej poświęciłabym się smażeniu konfitur i nastawianiu nalewek, leżała na trawie i gapiła się w niebo.
Naprawdę nie do końca rozumiem ludzi, którzy żyją pracą.
Co prawda też żyję robotą, ale z dużą niechęcią.
Lipy pachną, owady brzęczą, słońce rozleniwia.
Czynności zarobkowe wzbudzają we mnie odrazę.
 Na szczęście od jutra zacznie padać, więc powrót do kompa, da się jakoś wytrzymać.
Pojechaliśmy na wycieczkę, ale po 10 kilometrach, złapałam gumę, w krainie nigdzie, nigdzie.
Więc wycieczka zrobiła się piesza:)
I w to sielskie, niedzielne popołudnie, na wiejskich drogach, w tych zapachach, słońcu i brzęczeniu udało mi się wkurwić rowerzystę, któremu nie dość szybko usunęłam się z drogi z moim zepsutym rowerem.
I po co taki ktoś wyjeżdżał w plener, przecież w mieście był marsz w obronie TV Trwam?
Zaprawdę ludzkości kochać się nie da.

6 komentarzy:

  1. Ja też żyję robotą, ale to czynnik ode mnie niezależny, ale gdybym mogła czym innym to w ciągu sekundy znalazłabym pięćdziesiąt innych, ciekawych rzeczy do robienia. No ale... realia górą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nienawidzę rzeczywistości.
      Tyle ciekawych rzeczy jest wokół, na pewno ciekawszych niż praca

      Usuń
    2. oj tak Pru oj tak. z drugiej strony i tak nie jest źle. a pomyśl o tych biednych ludziach co zasuwają w korporacjach albo fabrykach. to jest dopiero masakra.

      Usuń
  2. Myślę, myślę.
    Ale przecież nie będę się cieszyć cudzym nieszczęściem:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ludzkości może się kochać nie da, ale pojedyncze sztuki można:). A nie dałoby się żyć ze smażenia konfitur i nastawiania nalewek? Albo z leżenia i gapienia się w niebo?

    OdpowiedzUsuń