08.07.2012

wakacje, wakacje

Kto w czasie wakacji czyta ambitne lektury?
Nie ja.
Czytam jak zwykle, skandynawskie kryminały, tym razem te lżejsze. 
Powiedzmy to sobie otwarcie, ani Lackberg, ani Marklund to nie są najambitniejsze  pisarki. Ale jak wielu takich pisarzy czyta się szybko, przyjemnie i bez stresu. 
Bohaterką  serii Marklund jest dziennikarka Annika Bengtzon, która ma wybitnego pecha do facetów.  I jak się okazuje z książki na książkę  nie robi się w tej kwestii mądrzejsza. 
Annika nieustępliwa, odważna, bezkompromisowa na innych polach,  w relacji z facetami - zachowuje się jak najgorsza memeja. 
Nic to.
W końcu nie po to jest w tej książce by stanowić wzór małżeński - tylko po to, by rozwiązywać zagadki kryminalne. Najczęściej wbrew kierownictwu gazety, które uważa ją za lekko niepoczytalną. 
To właściwie smutna postać, ale lubię.
 Lubię te książki, także ze względu na opis życia redakcji, które jak się okazuje funkcjonują tak samo jak w Polsce.  I nie jest to komplement, ani dla redakcji szwedzkich, ani dla polskich. 
Skandynawowie mają dużą potrzebę opisywania szczegółów, dzięki czemu ich życie codzienne,  nie ma już dla mnie większych tajemnic. Normalnie, bez znajomości języka, i wielu miesięcy tam spędzonych - nie miałabym na to szans. Wiem, co Skandynawowie jedzą piją, czytają, gdzie kupują meble, że w tramwajach mogą ich spotkać rasistowskie zaczepki,  i że mogą się dowiedzieć  w urzędzie wszystkiego o bliźnich, łącznie z ich rozmiarem buta.
  Annika, bez przerwy dzwoni do urzędu i gdzie uzyskuje datę urodzenia, adres, miejsce pracy, z kim delikwent prowadził interesy etc.  
To uderzające jeśli weźmiemy pod pod uwagę paranoję jaką w Polsce mamy na temat ochrony danych adresowych. Swoją drogą fikcyjną ochronę,  popatrzmy tylko jak chętnie dajemy różnych firmom nasze pesele. 


Camilla Lackberg,  ma niezwykły dar wymyślania historii: Wielkanoc, mała wyspa, rodzina jedząca posiłek nagle znika, zostają tylko naczynia i mała dziewczynka. 
Po latach mała dziewczyna wraca do rodzinnego domu, a ktoś usiłuję ją zabić. 
I co dalej? 
Chce się czytać. 
Niestety główna bohaterka książek  Camilla Lackberg , pisarka Erica, jest nudna jak flaki z olejem. Ciekawe w sumie, bo książki z nią czyta się świetnie. 
Tylko że wszyscy bohaterowie, nawet pięcioplanowi i na maksa irytujący, są ciekawsi od Eriki. 
Książki Lackberg to dla mnie najepszy dowód, że  babcia Weatherwax miała rację: nie można nie doceniać siły opowieści.
A teraz biorę jagodzianki i idę do parku czytać.


Fabrykantka Aniołków  Camilla Lackberg
Lisa Marklund Dożywocie
Wydawnictwo: Czarna Owca


33 komentarze:

  1. To prawda historię są najważniejsze. Bez dobrej historii nie ma żadnego napięcia między autorem a czytelnikiem.
    O czym zresztą polscy pisarze nagminnie zapominają.
    Inna rzecz, że ja już następnego dnia nie pamiętam o czym były książki Lackberg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TO prawdziwa prawda jest, polscy pisarze mają gdzieś Czytelnika, oni piszą dla krytyków

      Usuń
  2. czytałam tylko jedną Lisy, ale nie była za dobra (Zamachowiec), albo tłumacznie do d.../ Lackberg oglądałam serial i bardzo mi się podobał. Będę czytać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Lackberg naprawdę ma dar wymyślania opowieści, myślę że film mógł być świetny:)

      Usuń
  3. no i tak czekałam w sprawie tamtego naszego spotkania w dawno już miniony piątek (2?3?tyg? :)) na telefon i czekałam i nic. chyba po prostu się nie doczekam :) mam nadzieję, że przed Tobą dobry poniedziałek.uściski :) mp

    OdpowiedzUsuń
  4. JA ! ja w wakacje czytam ambitną literaturę ! na Cypr zabieram dwa pierwsze tomy tej serii, co to wiesz, wg pewnej znanej blogerki zaczyna się od jedzenia magdalenek ;)
    stwierdziłam, że wreszcie czas je przeczytać dla przyjemności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. BO Ty jesteś snobka, to jakby wiadomo:P

      Usuń
  5. Zrobiłam rachunek sumienia i okazało się, że jak czytam ambitne książki. "Efekt Lucyfera" Zimbardo i "A co Ciebie obchodzi co myślą inni" Feynmana.
    Oglądam za to mało ambitne seriale.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale że przy tej temperaturze czytasz tego Zimbardo?
    No to szacun - naprawdę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kocham upały. Dla mnie mogłoby tak prażyć do października. Zwłaszcza, że jeziora dookoła i deszcz pada dwa razy dziennie. Normalnie jak w tropikach. Cudo.

      Usuń
    2. Nie denerwuj mnie tym jeziorem:P Też bym była łaskawsza dla upałów, jakby miała cyt"jeziora dookoła"

      Usuń
  7. Ja tam Lackberg lubię. "Księżniczkę z lodu" przeczytałam i mnie sę podobała. A teraz "Polskie piekiełko obrazy z życia elit emigracyjnych 1939-1945" czytam i jest mi przykro oraz włos na głowie momentami się jeży i konkluzję mam, że niewiele się w elitach zmienia co przekłada się na cechy charakteru z dziada pradziada.
    Ale ja się nie liczę. Ja nie mam wakacji. To co ja się wypowiadam z czytaniem;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to teraz Aga zasunęłaś - co tam Proust i Feynman.
      Jak dla mnie to lektura 100 razy cięższa i ambitniejsza.
      Sorry dziewczynki, ale same przyznajcie, czytanie o polskich elitach wymaga charakteru. Nawet zimą.
      Szac Aga, naprawdę Szac
      A swoją drogą widziałaś: http://www.plotek.pl/plotek/56,78649,12096156,Dowbor_padl__Adamczyk_zaslabl__a_Sykut_sie_poplakala_.html
      Czy Ty jesteś pewna?

      Usuń
  8. Widziałam. Zaraz tam pewna. Ale od października na basen zasuwam. Słuchaj Pru, tak korzystając z okazji9bo się kurwa w idiotyczny zakład wdałam!) czy Galloway podaje jakąs MIŁĄ dla ciała metodę na przygotowanie sie do półmaratonu? Tak gdzies czytałam albo co. Nie wiem czy inwestować kasę a bieg już w październiku.
    A teraz pytanie z kategorii naiwnej idiotki: czy Ty schudłaś biegając? czy też ja jestem jedynym egzemplarzem, któremu waga nie drgnęła?!

    OdpowiedzUsuń
  9. A ten Susz to sprintem weźmiemy Pru. Nie długim dystansem, przeciez ja mam kredyt hipoteczny - muszę żyć;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie schudłam, nie schudłam. Nie jesteś jedyna. Teoretycznie wiem dlaczego, bo czytałam Gallowaya i mam pulsometr.
      Biegam za szybko i nie mieszczę się w tętnie, ale żeby się w nim zmieścić musiałabym się czołgać, bo już powłóczenie nogami powoduje, że nie mieszczę się w widełkach.
      A co do tego, czy ta metoda Gallowaya jest miła dla ciała?
      Chyba tak, on NIENAWIDZI jak ludzie się forsują.
      STANOWCZO to odradza, więc wiesz;
      Ale ja bym kupiła - tam jest mnóstwo pożytecznych i praktycznych rad.
      Mnie osobiście najbardziej pdooba się ta, żeby kupować buty w połowie zużywania pary, w której się biega.
      I jeszcze ta, żeby przygotować kilka dowpcipów jak się będzie biegało w towarzystwie.
      Najs

      Usuń
  10. Przyznam się. Też mam pulsometr. Ugięłam się. I też nie biegam zgodnie z tętnem bo musiałabym się czołagać, powoli czołgać. Natomiast bardzo przydatna rzecz ten pulsometr jako czasomierz i licznik kalorii:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w ogóle nie jest przydatny, bo ja słucham muzyki, a one nie są kompatybilne
      Albo, albo

      Usuń
  11. Ja po dwóch tygodniach intensywnego jeżdżenia rowerem (30-50 km dziennie)przytyłam trzy kilo.
    Teraz chodzę po schodach (podobno dobrze robi na pośladki, na razie nie widzę efektów). Wczoraj weszłam na dwunaste (3x4) piętro bez zadyszki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odwodnik, a może Ty masy mięśniowej nabrałaś a nie przytyłaś?;P

      Usuń
  12. Może i masy mięśniowej, nie upieram się, że nie. Podobno nie wyglądałam na tyle, ile ważyłam.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też to mam, nie schudłam ani pół deko, ale jakoś wysmuklałam.
      I mam podejrzenie, że kurier rabnął mi buty, bo już pół Europy z nimi zjechał;-)

      Usuń
    2. Pochwal się - jakie kupiłaś?
      Dawaj linczka

      Usuń
    3. wyprzedaż ecco jest, spora, więc takie http://shopeu.ecco.com/pl/pl/ecco/ecco-manila-70-mm_613065/613074?navId=344

      ale kurier jest już w Berlinie i w poniedziałek ma dowieźć.

      Usuń
    4. Uwielbiam Ecco i przemyśliwalam nad tą wyprzedażą, ale odpowiedzialnie podjęłam decyzję, że jednak nie. Kupiłam sobie za to oczywuście na wyprzedaży śliczny, niebieski zegarek marki http://triwa.com/en
      Naprawdę tanio.
      Nie martw się.
      Ja już dawno zauważylam, że im bardziej oszczędzam tym mniej mam pieniędzy.
      A im więcej wydaję, tym więcej mam. Myślę Bogini mnie wynagradza, że dbam o wprowadzanie mamony w obieg,

      Usuń
  13. A jak lubisz zegarki np. to tutaj zanabyłam fajny, oczywiście w promocji:-)
    http://wkruk.pl/product-pol-2315150-ZEGAREK-BURBERRY.html

    dobra, i w saltandpepper jeszcze są niezłe wyprzedaże. więcej nic nie powiem bo sama zaczynam się martwić o siebie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Pru, nowe spojrzenie na stój sportowy,pacz: http://newlifewithfashion.blogspot.com/2012/07/219-sportowo.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojejeusiu, Ojejusiu
      Niezłe, dzięki, że o mnie zadbałaś.
      Ja mam taką seledynową koszulkę oddychającą, naprawdę daje po oczach, kupiłam bo była na wyprzedaży.
      Zawsze się trochę wstydziłam w niej biegać
      Chyba niepotrzebnie

      Usuń
  15. Odpowiedzi
    1. Mam, ale zapominam włożyć do biegania
      Na usprawiedliwienie dumam nad zakupem nerki marki Asics

      Usuń
  16. do biegania ją będziesz stosowała?

    OdpowiedzUsuń