23.04.2012

Pozerka


Chodzę, na jogę dość regularnie, ale widocznie za mało, by osiągnąć spokój ducha, który jest podobno w pakiecie.
Moi nauczyciele też nie zawsze stoją duchowo na jakiś wyżynach.
 Ludzie, niektórzy dość irytujący. 
I dlatego podobała mi się Pozerka Claire Dederer.
Bo jodze tak naprawdę nie ma olśnień jest tylko ciężka, mozolna praca, dziwnie podobna do tej jaką mamy przy budowaniu związku, wychowywaniu dzieci czy próbach awansu.
I z takich kamyczków prawdy zbudowana jest ta powieść.
Co się dzieje na przykład  kiedy Twój mąż ma depresję:
a - współczujesz mu,
b - masz ochotę go zabić, 
c - pomagasz mu w znalezieniu fachowej pomocy. 
Większość z nas deklaruje a lub c, a tak naprawdę czuje b. 
Nie oszukujmy się - ludzie w depresji są wkurzający na maksa:)
A Claire pisze o tym od razu, bez upiększeń, przed depresją męża ucieka na lekcje jogi, gdzie wcale nie znajduje koła wspierających kobiet, tylko instruktorów, czasem szalonych, rzadko charyzmatycznych i litościwe spojrzenia bardziej rozciągniętych koleżanek.
Tak, tak ludzie na jodze porównują się, spoglądają ukradkiem i znajdują cichą radość, że ktoś wykonuje psa gorzej niż Ty.
Przed zaborczą matką ucieka do innego stanu.
Tak, tak dorośli ludzie czasem nie potrafią stawić czoła swoim rodzicom, tylko uciekają kilkaset kilometrów dalej.
I ja chcę żebyś, ktoś o tym pisał, ale nie z pozycji wyższości, ale z łagodną wyrozumiałością.
A jak się komuś taki pomysł nie podoba  to pozostaje jeszcze ta książka: 

Słitaśna i poprawiająca humor, dużo przyjaciółek, stosowna przemiana i zero nieefektownej prawdy.
Tyz piknie.












Opowieści ze studia jogi Rain Mitchel wyd. Amber

Pozerka. Moje życie w dwudziestu trzech pozycjach jogi  Claire Dederer wyd. WAB


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz