25.04.2012

Dlaczego literatura olewa ten ważny problem


Nie wiem, co gorsze, czy to, że płaczę na reklamie proszku do prania, czy to że ważę 100 kilogramów, czy to że trąbię na naukę jazdy. Nie to była nauka jazdy to był jakiś palant w starym polonezie. 
Mam mega PMS, podobno to najczęstsza przyczyna alkoholizmu u kobiet i prawdę mówiąc, nie wiem, czy te pół butelki wina doczeka zmierzchu.
A czy  znacie jakiś prawdziwy opis PMS-u w literaturze?
 Czy ktoś dotknął głębi tego problemu?




8 komentarzy:

  1. a wiesz, że chyba nigdy się z tym nie spotkałam? W literaturze, bo w życiu niestety tak :-( Mam jak Ty

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasia jak Ty nie czytałaś, to chyba naprawdę nikt o tym nie pisał
    Dziwne

    OdpowiedzUsuń
  3. ja to nie wiem. Nawet jakbym czytała to moja skleroza i tak już o tym zapomniała. Teraz zaczynam "Kobiety dyktatorów" to w razie czego dam znać.
    A tak szczerze pisząc Pru to myślałam, że ze mną jest coś nie tak, jak zaczynam na reklamach nosem pociągać, ale serce mi rośnie, że więcej nas jest;-) I jeszcze jak na zawodach hymn graja to też mi oczy łzawią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga a imię nasze legion.
      Nie wiem, z głupszych rzeczy to deszcz łez rzęsistych na reklamach
      a ze strasznych opierdalanie szefa

      Usuń
  4. Pru a z innej beczki: jak Młody z przygotowaniami do matury?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, wszystko umie:)) Ponieważ jest finalistą olimpiady nie zdaje języka polskiego.
      Silnie wyluzowany:)

      Usuń
  5. O. To jest postawa godna mistrza:-) Ale trzymanie kciuków nie zaszkodzi nie?;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie zaszkodzi:) Zwłaszcza na matmie:D

      Usuń