11.11.2012

Życie jest nie fair


Byłam na forum poświęconym polityce równości w przedszkolu.
I jednym z prelegentów był pan przedszkolanek, pracujący od wielu lat w przedszkolu, który opowiedział swoją niezwykle smutną historię.
 Otóż
"feministki wmawiają kobietom, że są dyskryminowane, co jest oczywistą nieprawdą".
 Bo prawdziwą dyskryminację przeżył on, kiedy zaczął pracować w przedszkolu i panie bardzo mi utrudniały życie.
 Bardzo.
To było trudne, ale przetrwał. A jego kolegę zwolniono po trzech latach pracy.
"Także wiecie drodzy państwo, jeśli mówimy o polityce równości w przedszkolu, to należy zacząć o tego, żeby pracowało tam więcej mężczyzn i żeby, nie byli oni prześladowani ze względu na płeć" - podsumował.
Ja tam nie wiem, może kolega źle pracował i go zwolniono.
Może koleżanki zwyczajnie nie lubiły swojego nowego kolegi i dlatego po nim jechały.
Może świat jest niesprawiedliwy.
Ale cała historia biednego pana przedszkolanka mnie uwiodła.
Witaj w świecie kobiet, chłopcze.



04.11.2012

Niby nic, ale

Ludzie zasadniczo są dobrzy - pomyślałam wczoraj - tylko czasem potrzebują bodźca, który im o tym przypomina.

Myśl powyższa pojawiła się przy okazji drobnego zdarzenia z koleżanką M.
Mam co prawda skłonności do  przypominania  pejczykiem o naturalnej skłonności do dobroci, ale koleżanka M umie to robić za pomocą niewinnego żartu.

I ja też tak chcę.
Stoimy sobie z koleżanką  ową w kolejce w księgarni w której ona ma odebrać zamówioną książkę.
Pierwsza osoba w kolejce odbiera chyba trylion paczek, każdą rozwija i ogląda.
Uważnie.
Kiedy trzeba zapłacić, okazuje się że kasa jest zepsuta i Pan musi iść z panią z trylionem paczek do innej kasy
Kolejka czeka i sapie.
Pan sprzedawca robi się coraz bardziej czerwony i ma naklejkę "uczę się", która nie wiadomo dlaczego nie pomaga.
Potem ktoś coś kupuje. Znowu do innej kasy, kolejka czeka i sapie coraz bardziej.
A potem okazuje się, że sprzedawca nie może znaleźć książki, zamówionej przez koleżankę M, która nie dość, że ma dwuczłonowe nazwisko, to jeszcze jedno jest zagraniczne.
Sprzedawca szuka czując na sobie wzrok kolejki, bliskiej linczu i wtedy M zaczyna żartować.  Oraz grzecznie proponuje, że ona przyjdzie po tę książkę kiedy indziej, kiedy okoliczności będą bardziej sprzyjające.
M. grzecznie i miło, bez natrętnej dydaktyki zrobiła coś takiego, że jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki nastrój kolejki się zmienił.
I inni też zaczynają żartować, oraz życzyć przyjemniej lektury i udanych koncertów.
Książka się znajduje, bo była tam gdzie miała być.
I nastąpił pokój na Ziemi.




01.11.2012

Postanowiłam sobie kupić buty Ecco. No to jestem w sklepie i przymierzam. Żółte.
Dzwoni kumpelka, które nieopatrznie wyznaję, że jestem w trakcie namysłu nad kupnem żółtych butów Ecco.
- Tylko Ryłko, wyjdź z tego sklepu natychmiast - zadysponowała. - Ecco są drogie i mają coraz gorszą jakość.
Ale ja lubię Ecco i właśnie takie chcę.
Wysłuchałam wcale nie krótkiego monologu o tym,, co jej się w związku z tą marką przydarzyło i dlaczego to jest bardzo głupi pomysł."
Olałam.
Ale potem szłam na wino z inną kumpelką, której postanowiłam to wszystko opowiedzieć, wyłącznie po to, by się nade mną użaliła, że musiałam się użerać w temacie Ryłki.
Jaki Ryłko?
Jakie Ecco? - zdenerwowała się przyjaciółka. - Tylko Venezia.
Ale one są niewygodne - zaoponowałam. - Raz miałam i po dwóch godzinach, bolały mnie stopy.
Dowiedziałam się, że trzeba było kupić żelowe wkładki.
Tylko, że ja nie chcę kupować żelowych wkładek, nie chcę ryłek, sryłek, florencji, wenecji, czy czegokolwiek innego.
Chcę żółte buty Ecco.
CZłowiek chodzi najbardziej wkurwiony, kiedy ma wielu oddanych przyjaciół - mawiał mój brat.
Czasem myślę, że miał rację